O pomieszaniu gatunków – wstęp

O POMIESZANIU GATUNKÓW

fragment książki

1.2. Kultura popularna

Zainteresowanie science fiction to tylko jeden aspekt fascynacji postmodernizmu kulturą popularną. Postmodernizm, wedle Jamesona, jest sztuką zdegenerowanego współczesnego krajobrazu kiczu, seriali telewizyjnych, kultury „Reader’s Digest”, reklam, moteli, hollywoodzkich filmów klasy B oraz paraliteratury podzielonej na podgatunki zgodne z napisami na półkach lotniskowych księgarń: „gotyckie” romanse, popularne biografie, kryminały, science fiction i fantasy. Postmodernizm nie cytuje tych tekstów z ironicznym dystansem, ale przejmuje ich stylistykę, żywi się nimi, tak jak filmy Tarantino żywią się amerykańskimi komiksami.

Harriet Hawkins, profesor Oksfordu, jako jedna z pierwszych poświęciła odrębne studium „Classics and Trash” miejscu literatury popularnej we współczesnej mentalności. Hawkins przedstawia współczesne debaty, postulując włączenie do kanonu uniwersyteckiego największe dzieła kultury popularnej („King Kong”, „Upiór w operze”, „Rebeka”). Pokazuje także zależność percepcji wielkich dzieł minionych epok od schematów narracyjnych wpojonych współczesnemu czytelnikowi przez seriale telewizyjne, filmy i gry, wśród których dorastali, nim zaczęli czytać wielką literaturę. Ukochane fabuły nastolatków sprzed kilkudziesięciu lat – „Tarzan”, „Superman”, „Star Trek”, produkcje Disneya – odcisnęły trwałe piętno na umysłach dzisiejszych profesorów. Hawkins wykazuje wpływ niektórych tekstów klasycznych (np. „Burza” i „Otello” Williama Szekspira) na scenariusze filmów science fiction rozgrywających się w kosmosie, zwłaszcza „Star Trek” i „The Forbidden Planet”; wykazuje więc, że wpływy literatury popularnej i wysokiej są obustronne. Szekspir, Dickens i Poe byli ukształtowani przez kicz z własnych epok, a teraz za pośrednictwem swoich dzieł wpływają na współczesny pop, którego twórcy mają za sobą często porządne literaturoznawcze wykształcenie.

Gary Westfahl, redaktor „Science Fiction, Canonization, Marginalization, and the Academy”, zbioru esejów poświęconych fantastyce na amerykańskich uniwersytetach, twierdzi, że badania nad science fiction pozwalają prześledzić w skali mikro procesy charakterystyczne dla współczesnego literaturoznawstwa w ogóle: jak tworzy się kanony, czemu niektórzy pisarze uważani są za godnych akademickich analiz, a inni nie, jakie tendencje interpretacyjne dominują i sprawiają, że tekst nabiera rangi dzieła poważnego. Tom Shippey, literaturoznawca znany zwłaszcza z książek o J.R.R. Tolkienie, w jednym z esejów opisuje, jak trudno było zajmować się fantastyką literaturoznawcy z połowy ubiegłego wieku.

Mówiąc innymi słowy, w ciągu mojego fantastycznego „życia” (od 1958 do teraz) bycie czytelnikiem science fiction było dość podobne do bycia gejem. W obydwu przypadkach, można by powiedzieć, występowały następujące podobieństwa:

– odczuwało się zdecydowaną presję, zwłaszcza w latach 50. i 60., by się do tego faktu nie przyznawać;
– za przyznanie się groziły sankcje towarzyskie;
– przyzwyczajano się do ukrywania tego faktu;
– istniały bardzo silne sieci powiązań w środku represjonowanej grupy, tak wśród czytelników science fiction, jak i homoseksualistów;
– w obydwu przypadkach dyskryminacja była nielegalna i teoretycznie ludzie zaprzeczyliby, że ją uprawiają, ale robili to i tak;
– w końcu można było ujawnić swoje preferencje i mieć to „z głowy”, ale tylko jeśli osiągnęło się określoną pozycję w hierarchii zawodowej. (Westfahl i Slusser: 8)