O pomieszaniu gatunków – wstęp

O POMIESZANIU GATUNKÓW

fragment książki

Postmodernizm staje się przestrzenią psychologiczną, sposobem postrzegania rzeczywistości. Frederic Jameson także mówi o postmodernizmie w kategoriach psychoanalitycznych – jako o wyjściu tego, co podświadome do materialnej rzeczywistości zewnętrznej. Tworzymy wysoce zurbanizowany krajobraz hoteli, parkingów, centrów rozrywkowo-handlowych, supermarketów i parków rozrywki zgodnie z tłumionymi marzeniami, strachami i wspomnieniami z bajek oglądanych w dzieciństwie.

Przestrzeń, w której żyjemy, jest przeciwieństwem naturalnego świata; w pełni zaplanowana i pokryta betonem, zmienia się w nierzeczywisty krajobraz autostrad, parkingów, bilbordów i stacji benzynowych. Jednym z najważniejszych elementów tej przestrzeni są ekrany: telewizyjny, komputerowy i kinowy. Wideo i filmy tworzą pseudo-rzeczywistość złożoną z serwisów internetowych i filmików-newsów z programów informacyjnych. Zamiast natury istnieją w niej filmy o przyrodzie spod znaku Davida Attenborough, ze zbliżeniami zwierząt, optycznym przyspieszeniem wzrostu roślin i zmian pór roku, specyficznym montażem i głosem z offu. Nie ma za to granic państw i stref klimatycznych, ekran warunkuje sposób naszego postrzegania. Do ekranu podobna jest w kształcie szyba samochodu. W „Ameryce” Jean Baudrillard zauważa, że we współczesnej, zautomatyzowanej cywilizacji patrzymy na świat zza tej szyby, widząc szybko przesuwające się, pozbawione szczegółów fragmenty świata, którego jednym z najważniejszych elementów są przydrożne reklamy i neony.

Techniki montażu stają się modelem życia psychicznego współczesnego człowieka, konsumenta mediów. Postrzega on rzeczywistość jako zespół fikcyjnych filmików, szybkich, krótkich i stale się zmieniających (wedle techniki klikania myszą komputerową i telewizyjnym pilotem). Wspomnienia jawią się w ludzkiej pamięci jako prześwietlone obrazy, a ważne chwile z przeszłości to odtwarzane wciąż na nowo sekwencje filmowe. Rzeczywistość staje się tworem wyreżyserowanym, tak jak świat głównego bohatera filmu „Truman Show” – z nieodzownymi sloganami reklamowymi wkomponowanymi w kadr.

Rozwój technik filmowych powoduje narastającą falę symulakr, obrazów-kopii, których oryginał nie istnieje, gdyż są one wygenerowaną technicznie iluzją. Gnomy, smoki i olbrzymy z filmów o Harrym Potterze, cała menażeria fantastycznych istot z „Władcy Pierścieni” i wielu innych kasowych przebojów filmowych, zajmują ważne miejsce w świadomości społecznej. Są łatwo rozpoznawalnymi ikonami i choć nigdy nie istniały fizycznie, stanowią element uniwersalnego kodu zrozumiały w całym cywilizowanym świecie.

Symulakry nie są ograniczone do jednego konkretnego tekstu, filmu czy symulacji komputerowej. Powstają o nich gry, produkowane są gadżety, a na odwiedzanych przez rzesze internautów stronach internetowych „zawieszane” są kolejne fikcje – obrazkowe lub pisane teksty „fan-fic”, czyli fikcji tworzonych przez fanów na motywach ulubionych dzieł filmowych czy literackich. Tworzone w celach niekomercyjnych, krążą w sieci pomnażając liczbę kopii, odbić i iluzji. Dla wielu mieszkańców postmodernistycznego krajobrazu symulakry te są prawdziwe – za ich pośrednictwem komunikują się z innymi internautami, których fizycznie nigdy nie spotkali i nie spotkają. Jest to świat filmu „Truman Show”, rozciągającego się na obszarze całej planety i nie można, wzorem Trumana, wyjść poza dekorację. Jest to również świat „Seksmisji” nie ograniczonej do rzeczywistości bez mężczyzn, świat „1984” bez Wielkiego Brata i Policji Myśli, a jedynie z wszechobecnymi ekranami.