O pomieszaniu gatunków – wstęp

.

O POMIESZANIU GATUNKÓW

fragment książki

Rozważania wstępne: science fiction a postmodernizm

Science fiction i postmodernizm mają wspólną cechę, która uderza każdego badacza tych zjawisk kulturowych: mimo że napisano na ich temat bardzo wiele, nie istnieje zadowalająca definicja żadnego z nich. Definiowanie science fiction stało się w drugiej połowie XX wieku czymś w rodzaju gry intelektualnej, którą zabawiali się amerykańscy krytycy , a która przypominała poszukiwanie kwadratury koła. Prześcigiwano się w formułowaniu rozmaitych określeń, od ścisłych po poetyckie, powstawały książki i eseje pod tytułami; „Co to jest science fiction?”, „Co macie na myśli mówiąc science fiction?”, „Science fiction, o co w niej chodzi”.

Problemy ze zdefiniowaniem science fiction wiązano zazwyczaj z tym, że gatunek jest bardzo młody i wciąż jeszcze nie wykształcił się do końca. Jego korzeni poszukiwano co prawda w literaturze bardzo dawnej, ale nazwę zyskał dopiero w latach 20. ubiegłego stulecia, a szerszą popularność po II wojnie światowej. Nim udało się wypracować aparat badawczy przeznaczony do opisu tej literatury, zaczęła ona stopniowo tracić swoją „literackość” i stawać się powoli domeną mediów niedrukowanych: filmów, komiksów, powieści graficznych, gier i symulacji komputerowych. Co więcej, nastąpiły gwałtowne podziały w ramach science fiction: powstały podgatunki, które choć niewątpliwie fantastyczne (w znaczeniu „nierealistyczne”), są bardzo odległe od tego, z czym może kojarzyć się określenie fantastyka „naukowa”.

Science fiction jest więc tworem paradoksalnym: zaczęła zanikać nim na dobre powstała jako odrębny gatunek. Jednocześnie tracąc swój literacki charakter zyskiwała na popularności – w dobie spadku czytelnictwa media wizualne, które kochają fantastykę w każdej postaci, nabierają znaczenia i kształtują świadomość społeczną. Nie można jednak skwitować procesu tracenia tożsamości gatunkowej przez science fiction stwierdzeniem, że uległa ona trywializacji czy komercjalizacji. Równolegle z jej przeniknięciem do popularnej kultury obrazu przeniknęła także do literackiego głównego nurtu, do powieści określanej często niekonkretnym mianem postmodernistycznej. Science fiction kojarzona niegdyś z literaturą klasy B, ustawiana w jednym rzędzie ze sztampowymi powieściami kryminalnymi i romansami, stała się modnym stylem literackim – czasem używana jest jako pastisz, czasem stylizacja, a czasem jako technika narracyjna.

Pisać o science fiction jest dzisiejszemu krytykowi bardzo trudno, zwłaszcza jeśli decyduje się nie obierać perspektywy historycznej, lecz próbuje uchwycić jej obecny charakter. Z braku innego określenia wciąż używa się zwyczajowego terminu science fiction, mimo że zatraciła ona cechy „fantastyki naukowej”. Zjawisko to dziś nie jest ani wyłącznie literaturą, ani gatunkiem powieści, ani techniką pisarską, ani fenomenem socjologicznym, lecz każdą z tych rzeczy po trosze. Sam przymiotnik „naukowa” jest reliktem historycznym, gdyż science fiction dawno już przestała prezentować szerszej publiczności najnowsze odkrycia naukowe. W dzisiejszym społeczeństwie, gdzie kryteria fikcji i rzeczywistości rozpływają się w medialnej hiperrealności świata przedstawionego na ekranach telewizorów i komputerów, rzeczownik „fantastyka” przestaje nieść konkretne znaczenie.

Być może właśnie z powodu tych paradoksów science fiction zdaje się zajmować uprzywilejowane miejsce w teorii postmodernizmu. Wielu teoretyków opisuje kulturę postmodernistyczną w kategoriach fantastycznych (mówiąc o cyborgizacji, cyberprzestrzeni, symulakrach etc.) lub bada intertekstualne zabawy z tradycją fantastyki w twórczości modnych pisarzy współczesnych.