Imiona Boga – wstęp

.

IMIONA BOGA

Motywy metafizyczne w fantastyce drugiej połowy XX wieku

fragment książki

Tak, objawienie jakieś się przybliża
Tak, Drugie Przyjście chyba się przybliża
Drugie Przyjście! Zaledwie wyrzekłem te słowa,
Ogromny obraz rodem ze Spiritus Mundi
Wzrok mój poraża; gdzieś w piaskach pustyni
Kształt o lwim cielsku i człowieczej głowie,
Z okiem jak słońce pustym, bezlitosnym,
Dźwiga powolne łapy, a wokół krążą
Pustynnych ptaków rozdrażnione cienie.
Znów mrok zapada; lecz teraz już wiem,
Że dwadzieścia stuleci kamiennego snu
Rozkołysała w koszmar dziecinna kolebka –
I cóż za bestia, której czas wreszcie powraca,
Pełznie w stronę Betlejem by się tam narodzić?

Początkowy obraz rozszerzającej się spirali, kreślonej na niebie przez zbuntowanego sokoła uciekającego od swego pana, a zarazem od świata norm, nakazów, zakazów i prawa, to metafora cykliczności, wiecznych powrotów. Spirala oznacza i ruch kolisty, i liniowy, biegnie w przyszłość, choć zarazem po okręgu; wszystko się powtarza, lecz nigdy dokładnie tak samo. Taka wizja dziejów (opisywana przez Yeatsa w rozmaitych utworach) różni się od linearnego porządku Pisma Świętego, gdzie historia zaczyna się Stworzeniem, a kończy Sądem. Skok tej spirali to 2000 lat (liczba ważna dla milenarystów); po upływie tego okresu następuje „apokalipsa”, interregnum czystej anarchii i szaleństwa, z którego wyłania się potem nowy-stary porządek, epoka przypominająca tę sprzed poprzedniej „apokalipsy”. Narodziny Chrystusa zakończyły taką przedchrześcijańską epokę, z punktu widzenia żyjących wtedy ludzi oznaczały koniec świata, teraz zaś mają dokonać się tajemnicze narodziny „sfinksa”, enigmy, czegoś czego boimy się, bo tego nie znamy.

Symbolika wiersza przemawia do wyobraźni – „fala mętna od krwi”, wyrwana z kontekstu historycznego (Yeats pisał po części w odpowiedzi na traumę wojny, zwiastującej dla niego nadejście barbarzyństwa), kojarzy się z jednym z jednym ze „znaków” zapowiedzianych w Apokalipsie św. Jana. Niepewność podkreślona słowami takimi jak „jakieś”, „chyba”, przypomina uczucia współczesnych obserwatorów, którzy widząc gwałt i przemoc wokół siebie – „czystą anarchię” – traktują je jako zapowiedź rychłego końca, lecz jednocześnie zdają sobie sprawę, że zbyt wiele już razy ogłaszano Apokalipsę i zwlekają z nawoływaniem do rachunków sumienia. Jak kołyska Jezusa zwiastowała koniec antycznego świata, tak nowe przerażające zapowiedzi zwiastują przyjście epoki innej niż nasza.

Angel Archer, bohaterka Dicka, cytuje tekst tego wiersza patrząc na szaleństwo Kalifornii doby zamachów na braci Kennedych i Martina Luthera Kinga. Molly z „Apokalipsy” Deana Koontza powtarza te strofy, gdy widzi szatana zabierającego grzeszników na pokład statku kosmicznego – Lewiatana.

Niedorozwinięty i przestraszony bóg Internetu w „Amerykańskich bogach” Neila Gaimana parafrazuje ten wiersz z pamięci nad zwłokami prastarego Wotana. Być może spirala jako symbol wiecznie powracających, lecz różnych cyklów tak przemawia do fantastów, gdyż dwudziestowieczna fantastyka religijna zatoczyła wielki okrąg i znowu pełni niekiedy tę samą rolę co w połowie ubiegłego stulecia, naświetlając takie kwestii jak teodycea i działanie Opatrzności. Książka „Szukanie Boga w śmieciach. Religia w fantastyce drugiej połowy XX wieku” pokazuje, że nie jest to błędne koło.

[3] Stanisław Barańczak (red. i tłum.) „ Z Tobą więc ze wszystkim. 222 arcydzieła angielskiej i amerykańskiej liryki religijnej”, Kraków 1992, s. 357
[4] To ta myśl zawarta w tekście Yeatsa jest najatrakcyjniejsza dla twórców popkultury. W systemie RPG „Wilkołak”, gdzie gracze należą do plemion wilkołaków-wojowników sprawy Gai (Ziemi), Tancerze Czarnej Spirali są uosobieniem zła, a „sokół” to potężny totem. Kopiują symbolikę Yeatsa i rozmawiają na forach o wierszu „Drugie Przyjście”.